home       kontakt | mapa strony
 
 
 
   
 
WARSZTATY WYSTAWY PLENERY WYPRAWY FOTOGRAFICZNE WŁODZIMIERZ PŁANETA
 
 
 
     
  lofoty 2009
  galeria fotografii
  lofoty 2008
 
  norwegia 2007
  lofoty 2006
  islandia 2006
  islandia 2004
  galeria fotografii
  lofoty 2002 i 2003
  galeria fotografii
 
 III Wyprawa Fotograficzna ISLANDIA 2004  

Wyruszamy promem z Danii, z krańca półwyspu Jutlandzkiego. Po trzech dniach morskiej podróży wpływamy w gęstą mgłę. Na pokładzie mimo wczesnej pory grupa podróżnych w napięciu wypatruje wyspy. W końcu pojawia się ale tylko na chwilę, z daleka widać jej surowe piękno: tarasowo wypiętrzone góry, ośnieżony płaskowyż, od lądu wieje zimny wiatr.
Niewielki port: kilka domków, wokół szumią niewidoczne wodospady, na skrawku trawy mężczyźni grają w golfa. Z promu zjeżdżają terenowe auta - na przyczepach oryginalne konstrukcje wszędołazów. Stromym podjazdem wydostajemy się ponad mgłę. W pełnym słońcu wita nas kurtyna wodospadu i śnieżna pustynia. Z przełęczy otwiera się widok na rozległą dolinę z mikroskopijnym miasteczkiem.

Wokół miejscowego warsztatu samochodowego kolekcja kilkudziesięciu samochodowych wraków: kultowe Wilisy, Land Rovery, Chevrolety. W tym bezdrożnym krajobrazie znajduję Cadilaca. Pomiędzy pordzewiałą blachą i łuszczącym się lakierem fotografując, spędzam trzy godziny.
Główną drogą Nr 1, prowadzącą dookoła wyspy kierujemy się na południe. Tuż za miastem kończy się asfalt... Wzbijając tumany kurzu dajemy się wchłonąć nieznanej wyspie. Wokół pustka, brak drzew, trawa w obrębie pastwisk, co jakiś czas samotna farma, stada koni i owiec. Wszystko jest inne - czarne plaże, swobodne delty rzek, wulkaniczne stożki, gejzery, jęzory szarobłękitnych lodowców... Monumentalna przyroda zdaje się nie pasować do tak małej powierzchni wyspy. Kolejna ściana wodospadu, otoczenie wyściełane trawą "z metra". Obok w belach spoczywa jej wielki zapas, wszak sezon dopiero się zaczyna.


Docieramy do zatoki lodowcowej Jokulsarlon - tutaj największy w Europie lodowiec spotyka się z morzem. Od czoła, co jakiś czas z hukiem odrywa się lodowa góra. Pomiędzy bryłami błękitnego lodu z gracja pływa foka.
Zbliża się sztorm, o jego sile ostrzegają nas przejeżdżający Islandczycy. Na niebie chmury zwijają się w powietrzne trąby, przebijamy się przez siekący deszcz. Gwałtownie zapadają ciemności. Poszarpane wybrzeże, w oceanie skalne ostańce - ryzykownie wspinamy się na stromy klif, pod nami szaleją fale Atlantyku. W szczelinach kolonie ptaków, egzotycznie ubarwiony maskonur pozuje do portretu, pozwala zbliżyć się na wyciągnięcie ręki.

Wodospad Gullfoss z daleka zdradza swoją obecność chmurą rozpylonej w powietrzu wody. Mamy wrażenie, że wszystkie wody Islandii w tak spektakularny sposób wchłania wąska szczelina kanionu. Przed nami pierwsze pola z gorącymi źródłami. W napięciu patrzymy w niewielki otwór w ziemi. Błękitny wodny bąbel nabrzmiewa i opada. Regularnie co kilka minut z głośnym sykiem w niebo strzela kikunastometrowy pióropusz gorącej pary.

Rejkjawik- senny i deszczowy, mżawka wkrada się wszędzie. Tu życie toczy się za szybami: wystaw sklepowych, galerii i kawiarni. Mieszkańcy zamknięci w terenowych autach nieustannie krążą po mieście. Pieszych spotykamy tylko w ścisłym centrum. Nad miastem góruje nowoczesna katedra w kształcie kosmicznego promu. Przed nią ustawiono naturalnej wielkości rzeźby -srebrne i brązowe - ludzkie postacie w różnych pozach. Wewnątrz kościoła jedna z nich, jako nieliczny gość przysiadła w ostatnim rzędzie ławek. Na przedmieściach na drewnianych żerdziach suszą się dziesiatki tysięcy ryb.

Błękitna Laguna koło Grandaviku - znana z folderów. W mlecznoniebieskiej wodzie pochodzącej z naturalnych gorących źródeł , niezależnie od temperatury powietrza pod gołym niebem pławią się dziesiątki osób. Wokół ponure, czarne lawowisko. Spowita w kłęby pary srebrna o futurystycznej architekturze elektrociepłownia współtworzy księżycowy krajobraz.
Jedziemy na północ. Góry coraz wyższe, w dolinach pojedyncze farmy i stada koni. Krajobraz jak z westernów, tylko mustangi bardziej krępe i w zdecydowanie ciepejszych "futrach"...

Północna część wyspy jakby cieplejsza i bardziej zielona. Zakładamy obóz. Z zebranego wyrzuconego Morze Grenlandzkie syberyjskiego drewna rozpalamy ognisko. Jest północ, słońce dotyka horyzontu. Trwa polarny dzień, od Koła Podbiegunowego dzieli nas zaledwie kilkadziesiąt kilometrów.


Okolice jeziora Myvatan tutaj znajdują się największe na Islandii lęgowiska ptaków. W powietrzu wzrasta harmider, jesteśmy tu intruzami. W niedalekich górach zupełnieinne "życie": w zagłębieniach wrze woda, pulsuje niebieskawe błoto. Ziemia ujawnia swoje niespokojne wnętrze, w powietrzu unosi się zapach siarkowodoru. Wspinamy się na szczyt wygasłego wulkanu. Wszędzie popiół, po horyzont kęsy lawy. Schodzimy do krateru. (średnica 2 km głębokość 140m). We wnętrzu ułożone przez turystów jasnymi kamieniami napisy - jest i Polska!

Szutrową drogą zmierzamy w głąb wyspy. Kamienna pustynia, niesiony zimnym wiatrem bazaltowy pył poleruje głazy, wciska się wszędzie. Światło zachodzącego słońca barwi kosmiczny pejzaż na czerwono. W tych okolicach ćwiczyli amerykańscy astronauci przed wyprawą na Księżyc.
Niespodziewanie stajemy nad krawędzią przepastnego kanionu. Jego skalę mogą oddać cienie chmur rzucane na pionowe słupy bazaltowych skał. W dole trzy kolejne stopnie wodospadów, każdy w innym charakterze. Jest połowa czerwca - wracamy.

Islandia zaskoczyła nas swoją potęgą , dziewicza odmiennością. Była dla nas łaskawa promieniami słońca i wymagająca - nie szczędziła chłodu, deszczu i huraganowych wiatrów.
Na pełnym morzu po trzech tygodniach zapada prawdziwa noc. Podziwiamy gwiazdy, planujemy następną podróż.

 

w wyprawie uczestniczyli:

Michał Banaś

Anna Gwóźdź

Paweł Kosicki

Współpracował z tygodnikiem „Wprost” jako fotoreporter. Najbardziej interesują go ludzie. Członek Poznańskiego Towarzystwa Fotograficznego. Publikuje w prasie lokalnej i ogólnopolskiej. Biegle posługuje się zarówno aparatem fotograficznym jak i kamerą filmową. Z zawodu grafik komputerowy

Włodzimierz Płaneta

 

Dawid Wałęga

Przygodę fotograficzną rozpoczął w liceum, współpracował z Tarnowskim Towarzystwem Fotograficznym. Obecnie wykonuje zdjęcia dla ogólnopolskiego miesięcznika"Z biegiem lat".

 

 

 

 
Wystawy:

18.07-30.07.2005 Hotel "Geovita" - Krynica - Wernisaż fotografii i pokaz slajdów.
16.05.-10.07.2005 Biblioteka Publiczna ul. Partyzantów 40, Chełm - wystawa fotografii oraz pokaz przeźroczy.
01-30.04.2005 - SAUER STUDIO ul. Łobzowska 12, Kraków - wystawa fotografii
20.04.2005 - EUROFOTO 2005 - Poznań - pokaz przeźroczy.
19.02.2005 - Wiejski Dom Kultury w Mostkach wystawa fotografii i pokaz przeźroczy
14.01.2005 - Śródmiejski Ośrodek Kultury ul.Mikołajska 2, Kraków - pokaz przeźroczy.
07-31.01.2005 - wystawa fotografii - Galeria Fotografii "Ratusz" - Zamość
07.10.-10.11.2004 Stała Galeria Fotografii "Warsztaty Fotograficzne" Dworek Białoprądnicki ul. Papiernicza 2, Kraków

 

Publikacje:

FOTO, Fotografia Cyfrowa, Gazeta Wyborcza, Biuletyn Fotograficzny, Foto-Video 9/2005, National Geographic 10/2005

Fotografie uzyskały nagrody:

•Lumix Awards 2004 "Perfect Place - category winner, monthly winner
•"Człowiek Obok mnie" Białystok 2004 - III nagroda
•"Cudowna Natura Wody" ZPFP - II nagroda w fot. cz/b + wyróżnienie w fot. kol.2005
•"Poznaj Świat" - dwa zdjęcia miesiąca, 2004
•"Podróże" - zdjęcie miesiaca,2004
•Ogólnopolski Konkurs Fotografii "Dziecko" - Poznań 2005 - III Nagroda
•V Ogólnopolski Otwarty Konkurs Ekologia w Obiektywie 2005
•"Ziemia XXI" - II Nagroda
•I Edycja Wielkiego Konkursu Fotograficznego National Geographic Warszawa 2005.

Gazeta Wyborcza 04.11.2004
" Islandia 2004" - Stała Galeria Fotografii "Warsztaty Foto-graficzne" w Dworku Białoprądnickim. Zwykle fotografie stanowią pamiątkę z wyprawy. Chodzi o to, by pochwalić się przed rodziną i znajomymi, gdzie się było i co się widziało. Nieczęsto się zdarza, by podróżować w celu robienia zdjęć. Taką ekspedycję na Islandię zorganizowała grupa fotografów skupiona wokół pracowni w Dworku Białoprądnickim.
" Kilka tysięcy zdjęć, kilka tysięcy kilometrów, niezliczona ilość wraże i jeden długi dwutygodniowy dzień…" - tak wyjazd podsumowuje uczestnik wyprawy Włodzimierz Płaneta.
Islandia jest krajem egzotycznym, chociaż od Polski nieodległym. Czas się tu zatrzymał. To wyspa, która niewiele się zmieniła od początków dziejów planety.
Gejzery, lodowce, ogromne wodospady, płaskowyż pokryty wulkanicznymi osadami. Raj dla geologów i fotografów.
Na wystawie przedstawiono prace trzech fotografów - Pawła Kosickiego, Włodzimierza Płanety i Dawida Wałęgi. Chociaż podróżowali razem, każdy fotograficznym okiem dostrzegł co innego, inaczej. Tajemniczość krajobrazów Islandii łączy się z obecnością człowieka na wyspie, jakby w tle, przypadkowego gościa w obcym świecie. Nawet wraki porzuconych samochodów przypominają cmentarzysko, na którym umarłe zwierzęta pozostawiły pancerze w miejscu gdzie zastała je śmierć.
Zazdroszczę im tej wyprawy, nie tylko ze względu na piękno Islandii. Bardziej zazdroszczę przygody, jaką wspólny wyjazd ludzi, których łączy pasja fotografowania."

 

 
     
 
 
kontakt mapa strony warsztaty wystawy plenery wyprawy fotograficzne włodzimierz płaneta home administrator